Rozdział 81 - Satsuki - Ponowne spotkanie i.. atak.

 

Udało mi się całkiem szybko ogarnąć porządek w pokoju - nie minęło więcej niż dwadzieścia minut, co muszę w sekrecie przyznać - jest moim nowym rekordem.

Niestety czeka mnie jeszcze majstrowanie przy moim sprzęcie komputerowym, jednak zostawię to na później - w samochodzie mam laptopa, więc chwilowo nie ma pośpiechu.

No i zauważyłem, że moja skrzynia z narzędziami stała się trochę... Lżejsza.

Dokładniej mówiąc, ktoś podpierdzielił mi kilka/naście/dziesiąt narzędzi.

Niech ja tylko dorwę tego wesołka, to mu zrobię z dupy jesień średniowiecza...

 

~ westchnięcie.

 

Nie mam wyboru - muszę iść do składzika i mogę mieć tylko nadzieję, że znajdę tam to, czego potrzebuję.

Jeśli nie, jeszcze dziś zabieram dupe w troki do najbliższego miasta, aby nawiedzić jakiś solidny sklep.

 

Moje wkurzenie powoli zanikało.

Naprawdę, dowiedziałem się dziś wielu...Interesujących rzeczy.

Poznałem odpowiedzi na kilka pytań, jednak pojawiło się kolejne kilkadziesiąt - to cholernie frustrujące.

Myślałem, że ten etap mam już za sobą, jednak on wciąż do mnie wraca.
Minęło już prawie szesnaście lat, a sama rozmowa o jej śmierci wciąż nie jest... Łatwa.

 

- Natsuki? - usłyszałem za swoimi plecami znajomy mi głos, należący jednej z osób, która odpowiadała za moje “szkolenie z piekła rodem”.

Nikt inny jak Yukikaze aka Yuki~sensei.

 

- Jeśli przez ostatnie dwa miesiące nic się nie zmieniło, to raczej tak. - odpowiedziałem, odwracając się w jej kierunku. - Troszkę czasu minęło. Yuki~sensei.

 

- Wróciłeś... Cały i zdrowy... - gdy to mówiła, w jej oczach pojawiły się przysłowiowe szklanki, co oczywiście skończyło się łezkami. - Nic ci nie jest! To dobrze.

 

Czuje się jak spłoszone zwierzę - zostałem przez nią przytulony, jednak gdy zobaczyłem jak dzielnie próbuje opanować swoje łzy, wiedziałem, że lepiej się nie wyrywać.

 

- Wyglądasz na zaskoczoną... - zauważyłem. - Sensei nic ci o tym nie wspominał?

 

- Hisoka? Mówił, że będzie miał coś do powiedzenia, jednak nie mówił co dokładnie...

 

- A to dupek... - wymamrotałem pod nosem.

 

Jestem pewny, że teraz siedzi gdzieś w cieniu i śmieje się z mojej bezsilności w stosunku do Yukki~sensei.

Naprawdę, czasem żałuję, że jego umiejętność to “błyskawiczna regeneracja”, bo z przyjemnością wybiłbym mu permanentnie dwie jedynki, to przynajmniej wtedy jego uśmieszek rozbawiałby każdego do łez.

Reakcja Yukikaze była dość zaskakująca, jednak to chyba oznaka tego, że już nic nie będzie w stanie mnie zadziwić.

 

- Mówił mi, że mieliście nieprzyjemną konfrontację z Zet’kami. - powiedziałem, chcąc przerwać chwilę niezręcznej ciszy. - W sensie Ty i Akane...

 

- Umarlaki nie były jedynym problemem. - rzekła, ocierając swoją łezkę. - Na ulicach pojawiło się wiele różnych potworów, przypominających potwory ze starodawnych legend.

 

- Starodawnych legend? - zapytałem lekko zainteresowany tym, co właśnie usłyszałem.

 

- Nie wierzę, że to mówię, ale mam na myśli... Yokai.

 

- Słucham? Mogłabyś powtórzyć?

 

- Yokai.

 

- Miałem wrażenie, że się przesły... Czekaj, co? - dopiero teraz do mnie to dotarło.

 

Walczyłem z czymś przypominającym demona.

To chyba nic dziwnego, że koszmary w miejskich legend zostaną powołane do życia, co nie?

Nie, to bardzo dziwne - mimo wszystko...

Jednak sięgając pamięcią w tył, to gdy urządziłem sobie przystań we wnętrzu latarni morskiej, widziałem coś przypominającego jakiegoś wodnego Yokai’a, które wpierdalało zombiaki na śniadanie...
 

- To w sumie całkiem… Możliwe...

 

- Po twojej reakcji, odnoszę wrażenie że zobaczyłeś coś podobnego..- rzekła Yukikaze.

 

- Można tak powiedzieć.Trafiliście na coś innego poza tymi yōkai?

 

- Kilku esperów...  

 

- Rozumiem. Nie spotkaliście takiego wielgachnego, mrocznego demona, co nie?

 

Yukikaze kiwnęła głową na nie.

 

- Rozumiem... To nawet lepiej. - mówiąc to, przypomniałem sobie moją ostatnią walkę z takim przyjemniaczkiem. - To monstrum jest niebezpieczne.

 

- Naprawdę, na chwilę zostawić cię samego... Co ci się stało? -  zapytała, chwytając moją zabandażowaną dłoń, na co instynktownie zareagowałem cofnięciem jej [ręki] .

 

- Hisoka zdradzi ci szczegóły.

 

- R… Rozumiem.

 

Yukikaze odwróciła się i ruszyła w kierunku salonu, więc chciałem wrócić do swoich zajęć

 

- Nats… - Słyszałem jak Yukikaze mnie zawołała i domyśliłem się, że czegoś zapomniała mi powiedzieć, więc się odwróciłem i zamarłem, dostrzegając Akane dosłownie metr ode mnie.

Nie zdążyłem zareagować na to, co się właśnie stało i kątem oka widzę reakcje Yukikaze, która również wygląda na zaskoczoną...

 

  1. Spoiler

    3pAsQlmNScNGubLaboPNGAbfoX0cDQyBufcoSZ2V

     

Program mózg.exe przestał odpowiadać.

Aktywowano program InstynktSamozachowawczy.exe

Program ucieczka.exe został uruchomiony...

 

Gdy usta moje i Akane rozłączyły się, aktywowałem swoje przyspieszenie...

No dobra, nie było tak - nie będę kłamał.

Szybko wycofywałem się do tyłu, aż do momentu, w którym natrafiłem na ścianę, która pod wpływem uderzenia najzwyczajniej w świecie się rozpierdoliła, a ja wyrżnąłem orła i złapałem się za bolący tył głowy...
Starałem się zrozumieć, co się właśnie odpierdoliło...

 

-- PoV Hisoka Kokonoe. Powód jest oczywisty: mózg Satsu się resnął i nie myśli logicznie. [taki żarcik] ---

 

Muszę przyznać, że jak zwykle znalazłem się w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej godzinie.

Otóż widok Natsukiego, przebijającego się przez ścianę, obok której przechodziłem - bezcenny.

Nie wiem co tu się stało, ale po jego minie jestem w stanie stwierdzić, że coś go nieźle zaskoczyło - no i zawstydziło.

Oho, zwiał - sytuacja naprawdę musiała być naprawdę zabawn..znaczy poważna...

Zainteresowany tym, co go tak zaskoczyło, wszedłem do środka domu, przez którego ścianę się on przebił.
Pierwsze co rzuciło mi  się w oczy, to widok “skamieniałej” [ By autor - przenośnia..] Akane, która wyglądała jakby właśnie skończył się świat.
Jakieś dziesięć metrów od niej stała Yukikaze, z lekkim uśmieszkiem wymalowanym na ustach.

Akane wydawała się być wyłączona, więc zapytałem Yukikaze i muszę przyznać, że nie dziwię się Natsukiemu, że prysnął.


Yukikaze dała kilka rad miłosnych Akane.
Kobieta, która nie powinna dawać takich rad, niepotrzebnie się wypowiedziała, a Akane została jej ofiarą - no i zadziałała w sposób nieprzewidywalny.

Biedny Natsuki, został zaatakowany na terenie, który uważa za bezpieczną strefę...

Cóż, to całkiem dobry powód, aby go trochę powkurz… Znaczy z nim porozmawiać.

To nie tak, że chcę zobaczyć, jak bardzo zemści się on na Yukikaze, za prowokowanie Akane. Z całą pewnością!

 

Uśmiechając się od ucha do ucha, skierowałem swoje kroki do ulubionego miejsca Natsukiego, znajdującego się na tej wysepce - klifu, do którego dostać się można tylko za pomocą jakże skomplikowanego tunelu.

 

==
#SefciaMnieNamówiłaNaTakiObrótWydarzeń.NieWygraszZkostiumemKróliczka


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.