Rozdział 82 - Kuro - Ciężka walka

- Oo… Jednak jesteś? Tak się zastanawiałem nad tym, gdzie się podziałaś. Dobrze, że jesteś cała. - oznajmiłem, nie przerywając zszywania wszystkich swoich ran oraz organów uszkodzonych podczas bezmyślnego ratunku w wykonaniu Mineko.

 

Nie żebym nie był jej wdzięczny, ale mogła mnie zabić. Wyraźnie nie obchodziła się ze mną delikatnie, a przecież byłem ciężko ranny. Nie żebym teraz nie był, ale czuję się jakbym doznał oświecenia, co do mojej zdolności i jakoś łatwo mi teraz przychodzi kontrolowanie nici.

 

Wcześniej oczywiście też nie było to jakoś specjalnie trudne, ale teraz robię to z taką łatwością, jakbym się z tą zdolnością urodził. Dziwne uczucie.

 

- Tak, jestem. Wszystko z tobą w porządku?

 

Niby w jej słowach potrafię wyczuć troskę, ale z drugiej strony zrobiło się jakoś dziwnie. Zupełnie, jakby jej nastawienie do mojej osoby się zmieniło. Nie wiem tylko czy na lepsze, czy gorsze.

 

*Wraugh

 

- Co do diabła? - zapytała Mineko, rozglądając się wokół, ja natomiast skończywszy się zszywać, podszedłem do okna.

 

Ten sam diabeł, co wcześniej, stał na dachu jednego z mniejszych budynków i raz jeszcze zaryczał jak pojebany. Przez chwilę nie rozumiałem co zamierza, ale lada moment zrozumiałem. W jednej chwili z każdej strony zaczęły wychodzić zombie. Dopatrzyłem się nawet tych demonicznych kundli oraz tych strzelajacych kulami ognia cholerstw.

 

Nie wygląda to zbyt dobrze, ale tak wiele potworów w jednym miejscu, po prostu nie może oznaczać niczego dobrego…

 

Pojebawszy? Diabły? Więcej ich matka nie miała?

 

Bosko, do naszego diabełka dołączyli się koledzy. Teraz ładnie we trójką stoją na tym pieprzonym dachu i patrzą w tym kierunku, jak pojebani…

 

Patrzą, tutaj… Na mnie.

 

- Kurwa! Mineko! - krzycząc, odwróciłem się do tyłu i tym, co ujrzałem były 3 cholerne diabły.

 

Skąd mogłem wiedzieć, że ten potwór jest na tyle inteligentny, by wezwać całe to cholerstwo tylko po to, bym wychylił się z kryjówki. Ponadto to cholerstwo ma teleportację tamtego gościa. Nie wiem skąd, ale jakoś odruchowo przyszło mi na myśl, że będzie to potrafił.

 

Jednym słowem: “Mamy przejebane.”

- Aaa…! Co do diabła?! Nic nie widzę!

 

Spoko ja też, ale byłaś chyba gdzieś… Patrzyłem przez mrok, próbując coś dostrzec, lecz nie widząc efektów…

 

Dostałem czymś między żebra, przeleciałem kilka metrów do tyłu i właśnie przyjebałem w kanapę.

 

Nie bawię się tak. Choć chciałbym tak postąpić, to nie mogę. Te cholerstwa nie odpuszczą. Trzeba walczyć, ale najpierw.

 

*Trach

 

Wyjebać szybę… Ha, widzę.

 

- Mineko!

 

*Trach

 

Ha. Usłyszała mnie i podążyła za mym głosem, tym samym też wyskakując przez okno. Z jej zdolnością grawitacji i moimi nićmi, oboje potrafimy unosić się w powietrzu, a co za tym idzie mamy przewagę…

 

Te draństwo potrafi latać?

 

- Pierdolę! Mineko wspomóż mnie!

 

- Masz plan?

 

- Ja atakuje, ty mnie wspierasz.

 

- I to ma być twój plan?!

 

- Lepszego nie mamy! Co do… Fuck!!!

 

Bosko. Teraz jeszcze te ogniste skurwysyny z dołu do nas strzelają. Jakby latający diabeł nie był wystarczającym problemem.

 

- Kuro, za tobą!!!

 

- Co do?

 

*Srruuu

 

Cudowny unik, tylko ja mogłem to tak pięknie zrobić. Tylko co to za latające cholerstwo? Nigdy wcześniej tego nie widziałem.

Szlag… Moje nici się palą.

 

Okej, potwierdzone. Pierwszym moim celem zostają te ogniste skurwiele. Wraz z tą myślą, użyłem nici i skierowałem się ku ziemi, lecz te latajace ptaszysko znowu skierowało się prosto na mnie.

 

No naprawdę.

 

Jednym szybkim manewrem w powietrzu udało mi się związać dziób tego cholerstwa i go dosiąść. Hehe… Mam mounta, teraz będzie zabawa.

 

Korzystając z spętanego i będącego pod moją kontrolą latającego, sam w sumie nie wiem co to ma być, skierowałem się ku tym strzelających cholerstwo, gdy nagle Mineko cisnęła czymś w ziemię.

 

Nie no, przyznam, efekt jest boski, wygląda to jak po upadku małego meteorytu. Kilkadziesiąt zombie i psów zamieniło się w mięsną papkę. Ja natomiast patrząc na to jak głupi, odwróciłem wzrok od tych ognistych strzelców i kula ognia trafiła moje ptaszysko.

 

Ogień buchnął jak szalony, a ja sam byłem zmuszony do natychmiastowego lądowania albo raczej, bo lepiej pasuje, ewakuacji. Choć mi się to udało i wróciłem do skakania w powietrzu to… Co do diabła? A no tak, diabeł…

 

- Kuro! - krzyknęła Mineko i nagle obok mnie przeleciała na wpół rozpierdolona ciężarówka, która leciała wprost na tego cholernego diabła.

 

To z pewnością będzie dobre...

 

- Ee… Zatrzymał to bez dotykania… rozumiem. Ewakuacja? Szlag, nie mogę się ruszyć...

 

No tak, wszystko jasne.

 

- Mineko, to, co zrobiłaś było mądrym posunięciem, ale…!

 

Ciężarówka znowu przeleciała obok mnie, tym razem to diabeł cisnął nią w Mineko. Ja pierdole, ci to mają zabawę.

 

- Użyj grawitacji na obszarze pod diabłem!

 

Mineko wyraźnie przez chwilę nie wiedziała co mam na myśli, ale wyraźnie załapała.

 

Jupi. Skurwiel unieruchomiony, teraz tylko…

 

W tym momencie mój wzrok utknął na strzelających do nas czartach.

 

- Mineko! Skup się na diable i dopilnuj, by się nie ruszył. Mam plan. - mówiąc to, ruszyłem na czarty, jednocześnie zawiązując nici wokół otaczających mnie gruzów.

 

Gdy tylko poleciały w moim kierunku kule ognia, zrobiłem unik i rzuciłem wszystkim co miałem, jednocześnie nie pozwalając, by płomienie dosięgły moich nici. Wszystko poszło po mojej myśli, skurwiele właśnie co wystrzeliły, więc jest moja szansa.

 

Wszystko, co zebrałem w jednej chwili cisnąłem w te cholerstwa, po czym dla dodatkowego efektu, użyłem jeszcze nici, by spętać i dobić te cholerstwa. Mam nadzieję, że ten pręt mi do tego wystarczy.

 

Trach, trach, trach

 

- Mam was skurwiele.

 

- Kuro! Pomóż mi, mam problem!

 

- Co znowu?

 

 

Szlag pozostała dwójka diabłów. Niedoczekanie skurwiele. Nie dając sobie chwili wytchnienia, cisnąłem w nie zwłokami dopiero co ubitych czartów, a przynajmniej części z nich i ruszyłem w kierunku Mineko. Muszę zrobić jeszcze jedną rzecz, tylko problemem jest to, że muszę trzymać się nad ziemią, na której jest od cholery zombie i tych cholernych kundli.

 

Gdy tylko dostałem się w strefę mroku z pamięci wycelowałem tym cholernym prętem, lecz na moje nieszczęście, poczułem jak ten pęka w momencie, gdy tylko dotknął skóry tego drania.

 

- Kuro! Nie dam rady.

 

Szlag. Nic nie widzę i mam przejebane. Okej, zostało mi tylko jedno.

 

Bez namysłu rzuciłem we wszystkich kierunkach swoimi nićmi, zupełnie jakbym natychmiast chciał stworzyć pajęczą sieć, po czym skierowałem się na czuja w kierunku Mineko i miałem zamiar uciekać, ponieważ zaraz będzie naprawdę gorąco.


 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.