Rozdział 89 - Satsuki - Zły dzień.

 

====== PoV Kamiko ======

 

Wstałam dzisiaj dość późno, co było dla mnie czymś zaskakującym.

Nie pamiętam już kiedy ostatnio, tak dobrze mi się spało...

Leżenie w tym łóżku było takie przyjemne, że naprawdę nie chciało mi się wstawać, jednak spoglądając na zegar, stojący obok łóżka na szafce, zerwałam się na równe nogi.

 

- Już po dwunastej?! - wymamrotałam, nie dowierzając w to, co widzę.

 

Jest źle.

Jeśli tak dalej pójdzie, to naprawdę mogę się rozleniwić i zamienić się w jakąś porażkę człowieka. Jednak biorąc pod uwagę kierunek, w jakim zmierza świat - nie mogę sobie na to pozwolić.

 

Wstałam z łóżka i szybciutko się ogarnęłam, a następnie skierowałam się na niższe piętro.

Wczoraj udało mi się trochę poznać rozkład tego budynku, więc dotarcie do kuchni nie było zbyt problematyczne.

Będąc już na miejscu spotkałam Tsuki, która właśnie rozpoczynała przygotowywanie sobie śniadania, więc po prostu do niej dołączyłam.

 

Po dość sycącym śniadaniu, Tsuki poinformowała mnie, że na idzie na spacerek, więc postanowiłam poszukać Satsukiego.

Wciąż mam do niego kilka pytań, na które chciałabym poznać odpowiedzi.

 

Już miałam go szukać, jednak usłyszałam, że z kimś rozmawia przy schodach.

Lekko się wychyliłam i poza samym Satsukim, dostrzegłam również szczupłą, lecz dość zgrabną kobietę o jasnej skórze i długich fioletowych włosach. Ku mojemu zdziwieniu, ubrana ona była w strój podobny do Miko [kapłanek], jednak widząc ostrze znajdujące się dosłownie na wyciągnięcie jej ręki, zrozumiałam, że musiała dopasować go, aby nie ograniczał jej ruchów.

 

- Ten pieprzony dupek... - wymamrotał Satsuki, wyraźnie niezadowolony, gdyż zaczął zaciskać pięść. - Miałem wrażenie, że mnie sprzeda…

 

- Nie powinieneś mieć do niego pretensji. - odpowiedziała kobieta. - Tym, czym powinieneś się naprawdę przejmować, to jaką odpowiedź chcesz dać, na te urocze wyznanie.

 

Satsuki westchnął.

 

- Skoro Hisoka powiedział ci o naszej rozmowie, powinien też ci powiedzieć, że jej uczucia do mnie, to zwykła wdzięczność. Nic poza tym.

 

Tym razem to kobieta, z którą rozmawiał westchnęła.

 

- Czasami się zastanawiam, jak ktoś tak bystry jak ty, czasami może być aż takim idiotą. - odpowiedziała, a po chwili ruszyła przed siebie, a Satsuki wyraźnie niezadowolony jej komentarzem ruszył na wyższe piętro.

 

No ciekawych rzeczy się dowiaduje.

Nawet Satsuki ma jakąś słabość?

To całkiem ciekawa wiadomość, jednak...

Wolę nie poruszać tego tematu - cenię swoje życie bardziej, niż jakieś durne żarciki.

 

Chciałam się już zawinąć z tego miejsca i ruszyć za Satsukim, jednak otworzyły się drzwi w pokoju obok, a następnie przeszła przez nie dość młoda dziewczyna.

Miałam okazję ją wczoraj poznać.

Jeśli się nie mylę, jej imię to Akane, prawda?

 

- Głupek... - wymamrotała pod nosem, co dało mi do zrozumienia, że nie tylko ja przysłuchiwałam się rozmowie Satsukiego.

 

Po chwili zerknęła w moim kierunku, lekko kiwnęła głową na powitanie i ruszyła w swoją stronę.

Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że jej humor znacząco się poprawił, gdyż drobny uśmiech zagościł na jej twarzy.
 

Cóż...

Udam, że nie słyszałam tej rozmowy i po prostu pójdę do Satsukiego załatwić to, co chciałam.
Tak będzie najlepiej.

I najbezpieczniej.

 

==== PoV Satsuki ====


Do ciężkiej cholery.
Cały świat się dzisiaj na mnie uwziął.

Najpierw Hisoka zawraca mi głowę jakimś jełopem, a teraz jeszcze Yukikaze uważa, że pozjadała wszystkie rozumy.

 

Wróciłem do swojego pokoju, zamknąłem drzwi odpaliłem sobie na całą głośność “Adelita's Way - Invincible” i walnąłem się na łóżko, próbując zagłuszyć swoje myśli muzyką.

 

~ Ech! [westchnięcie]

 

Czyżbym naprawdę źle to zrozumiał?
Naprawdę źle odebrałem uczucia Akane, traktując je jako wdzięczność?

Mimo iż nie jestem z nią spokrewniony, uważałem ją za młodszą siostrę, gdyż przeżyliśmy podobne piekło.

 

Jednak teraz... Nie mogę już jej w ten sposób postrzegać

Jakby na to nie patrzyć, mała, bezbronna dziewczynka, którą poznałem czternaście lat temu, stała się inteligentną, zaradną i jakby na to nie patrzeć - dość piękną kobietą…

 

Zauważyłem, że drzwi do mojego pokoju zaczęły się uchylać, więc usiadłem na łóżku, a następnie przyciszyłem muzykę, gdyż zauważyłem, że to Kamiko złożyłą mi wizytę.

 

- Z twoją głową wszystko w porządku?? -zapytała, lekko trzymając się za uszy. - Kto przy zdrowych zmysłach słucha muzykę przy takiej głośności?

 

- Co mnie to obchodzi kto? - odpowiedziałem z miną pokerzysty. - Ja to robię i to mi wystarczy do wiadomości... - dodałem.

 

Kamiko westchnęła.

 

- Więc? Co cię do mnie sprowadza? - zapytałem wprost.

 

- Mam kilka pytań odnośnie tego miejsca...

 

Tak więc przez kolejną godzinę, rozmawiałem z Kamiko na temat naszego aktualnego miejsca zamieszkania, przy okazji ją po nim oprowadzając.

Oczywiście pomijając pokoje, których wolałaby nie widzieć - takich jak loch w piwnicy, magazyn broni czy też salę przeznaczoną na pomieszczenie do  tortur w podziemiach jaskiń.

 

Och, to był oczywiście żart - nie mamy czegoś takiego jak sala tortur w jaskiniach.

Dopiero planuję coś takiego tam zbudować.

To też był oczywiście żart - czy ja wyglądam na kogoś, kto bawi się w łapanie więźniów?

 

- Słuchasz, co do ciebie mówię? - wymamrotała niezadowolona Kamiko, która zorientowała się, że pogrążyłem się w myślach.

 

-  Tak, tak. - odpowiedziałem, machając ręką. - Chcesz jechać do miasta, bo potrzeba ci kilka rzeczy, prawda?

 

Kamiko przytaknęła.

 

- To nawet dobrze się składa. - powiedziałem, lekko rozbawiony.

 

- Co masz na myśli? - zapytała, nie kryjąc zdziwienia.

 

- Mój aktualny komputer jest w beznadziejnym stanie. -  odpowiedziałem. - Muszę sobie złożyć coś nowego, znacznie lepszego, jeśli chcę się... - w tym momencie lekko odchrząknąłem - … aby był sprawny trochę dłużej...

 

- W takim razie kiedy możemy wyruszyć?

 

- Co powiesz na jutro? - odpowiedziałem, zerkając na zegarek. - Najlepiej z samego rana. - dodałem.

 

- Ugh... Rano? - wyjęczała, niezbyt zachwycona tą myślą.

 

- Chyba, że chcesz zwiedzać budynki pełne zombiaków w nocy, mając ograniczoną wizję i będąc w mniej korzystnej sytuacji. - odpowiedziałem, widząc jej reakcję. - A pragnę przypomnieć, że tylko niewielka część umarlaków ma sprawny wzrok, a pozostali mają zajebiście dobry słuch. - dodałem.

 

Kamiko zrozumiała, co miałem na myśli.

Poruszanie się w nocy, działałoby gdyby naszym zmartwieniem byli sami ludzie.

Jednak tym, co nam zagraża, to nie tylko żywe trupy - ale również innego rodzaju monstra.

Akcje nocne w tym wypadku, działają na naszą niekorzyść - więc trzeba tego unikać.

 

- Niech będzie. - odpowiedziała, lekko wzdychając.

 

- Chibi jedzie z nami? - zapytałem, dostrzegając tą małą złośnice, która właśnie wracała ze spacerku.

 

- Zapytam ją. - mówiąc to, ruszyła w kierunku Chibi, a ja skierowałem się do domu, aby poinformować Hisokę albo Yukki o mojej jutrzejszej wycieczce.

 

--- 
Jest i chapter ścieżki :D

Kiedy next?
To już zależy od Adiroxa ;x [ Bo next to Kuro, a później znowu Satsu ;x]

Lajkować/komentować - i już wiecie co robić ;d

 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.