Rozdział 5 - Rozdział 5

Rozdział 4

- Magiem.

- Tak, wybrańcem, który ma walczyć ze złymi duchami.

- A te duchy są zawsze złe?

- Co?

- No pytam się czy wszystkie duchy są złe. Chciałbym się zakumplować z jakimś duchem.

- Wiesz, każdy duch jakiego spotykaliśmy był zły, ale to nie znaczy, że wszystkie są złe,

może spotkasz jakiegoś dobrego. Czekaj, ty mi wierzysz?

- A mam ci nie wierzyć?

- Co? Nie, po prostu nie sądziłem, że od razu to zaakceptujesz. Więc, w takim razie,

możemy lecieć.

- Nie.

- Więc się zbieramy... czekaj, jak to nie?! Powiedziałeś, że mi wierzysz!

- No tak, ale w to, że jestem jakimś tam wybrańcem, nie powiedziałem, że z tobą gdzieś

pójdę.

- To co mam zrobić, żebyś ze mną poszedł? Goni nas czas.

- Nie wiem, powiedz mi o sobie. Kim jesteś, czemu tu jesteś, gdzie pracujesz?

- W takim razie: jestem Artur P, jestem tu z twojego powodu, gdyż jesteś magiem, który

ma moc do walki z duchami. Pracuje dla pewnej organizacji, która działa centralnie pod

ONZ. Dowodzę drugim Powietrznym Lotniskowcem Zakonnym. Chcę cię tam zabrać,

wyszkolić, wyposażyć i wysłać na pole bitwy. A przy okazji cię zbadać.

- Podsumowując, chcesz ze mnie zrobić mięso armatnie, a po tym jak zdechnę to żabę

laboratoryjną.

- Wielkim skrócie, ale tak!

- No okej, a gdzie masz ten swój statek?

- O tam!

Wskazał palcem w górę. Przez pierwsze sekundy nic nie widziałem, ale po tym jak coś się

zaczęło zniżać zrozumiałem, że to jego statek. Myślałem, że to wszystko co powiedział to

bzdury, ale po tym co widzę, zaczynam się bać o siebie. Przynajmniej wiem, że mnie

potrzebują. Chyba w końcu powiedział, że jestem wybrańcem.

- Fajnie, fajnie, ale jak tam się dostaniemy? Umiem skakać jedynie na 9 metrów.

- Poczekaj. ILE JESZCZE MAM NA WAS CZEKAĆ?!

- Przepraszamy!

Wylądował przede mną helikopter niczym z SCI-FI, wyposażony chyba w działka

laserowe. Skąd oni to wszystko mają? Zaraz, przecież powiedział, że działa centralnie pod

ONZ. Czekaj, czekaj, skoro nikt o nich nie mówi, to pewnie są jakąś sekretną organizacją.

Zaciekawił mnie, a co mi szkodzi, pójdę za nim.

- Ile miałem na was jeszcze czekać?!

- Przepraszamy Kapitanie!

- Płaszczycie się przede mną niczym zbite kundle.

- Te ziomek.

- Tak.

- Pójdę z tobą do tej twojej organizacji, ale to nie znaczy się się do niej przyłączam.

Rozumiesz?

- Rozumiem, po tym jak cię oprowadzę po statku, zdecydujesz.

Środek Helikoptera

Lecimy dobre 10 minut, a jeszcze nie dolecieliśmy. A co gorsza ci dwaj ciągle się na mnie

patrzą. Co ja jestem, sztuka nowoczesna? Jestem pięknym motylem z wyrwanymi

skrzydłami, pewnie coś takiego o mnie myślą, geje. Na pewno geje, pewnie nie mają

kobiet tam na statku to się rżną nawzajem, tworzą taką gejowską ludzką stonogę. Muszę

mieć się na baczności, jeśli nie chcę być częścią tej stonogi. Zapytam się za ile

przyfruniemy do tego statku w stylu Shreka.

- Daleko jeszcze?

- Odezwał się, naprawdę się odezwał, aaa mam to nagrane!

Lepiej już nic nie będę mówił. Skoro 2 słowa tak go podnieciły, to co jak powiem całe

zdanie, zejdzie mi tu na zawał. „Moc zabijania ludzi głosem” taki by nosiła tytuł moja

książka jakbym tu zeszedł. Zaczyna się ściemniać, pewnie już dolatujemy.

- Jesteśmy, chodź za mną Promi, muszę ci pokazać cały statek.

- Idę.

- Jak ci się spodobali żołnierze PLZ’tu?

WIEDZIAŁEM! Są tu same geje, moje przewidywania się spełniły. Co teraz, chodzenie

przy ścianach może być niebezpieczne, nie wiadomo co oni w nich zamontowali. Ale tak

chodzenie za nim też jest niebezpieczne. STOP! On ciągle czeka na odpowiedź.

- Są c-ciekawi, naprawdę ciekawi z nich ludzie.

- Co nie, gdybyś widział jak razem grają, hahahahah.

- Więc... co chcesz mi pokazać na statku??

- Kuźnie, gdzie są produkowane bronie dla magów.

- Bronie? Myślałem, że magowie wiesz, rzucają czarami na prawo i na lewo. Tworząc przy

tym mały armagedon?

- Po części masz rację, ale chodzi o typ maga. My wyróżniamy dwa typy: do walki wręcz i

na odległość. Mag, który walczy na odległość, tworzy taki mały armagedon, o którym

mówiłeś.

- Więc ja jestem magiem, który walczy na bliską odległość?

- Tak, poprzez wzmacnianie swojej siły fizycznej, jesteś w stanie zniszczyć wszystko,

odeprzeć wszystko i wzmacniać broń.

- Jak się wzmacnia broń i jak ona wygląda?

- Zadajesz dużo pytań Promi, ale niech ci będzie. Magowie fizyczni, tak ich nazwę,

używają broni białej, ponieważ muszą wzmacniać ją swoją magią, by zabić ducha.

Magowie zwykli nie mają tego problemu. Ich czary wchłaniają energię natury, dzięki

czemu nie trzeba ich dotykać jak się atakuje. Natomiast bardzo łatwo jest wzmocnić swoją

broń, wystarczy przelać magię do broni.

- Rozumiem, chyba dotarliśmy.

- Faktycznie, ale się rozgadałem. Wchodź do środka.

- Ty pierwszy!

- Nie rozumiem cię. Majster, jesteś tu?

- Jestem, czego chcesz? Mam do naprawy jeszcze jeden topór maga. Wisz że nie tak

łatwo się to robi.

- Hehe, chciałem pokazać nowemu magowi jak wygląda kuźnia.

- Rozumiem. Młody jakim jesteś magiem?

- Fizycznym.

- Kolejny ŚWIETNIE, więcej was matka nie miała?

- O co mu chodzi?

- Bo widzisz ...

- No właśnie nie widzę.

- Poczekaj, problem jest w tym, że nie mamy za dużo magów, którzy walczą na odległość.

- Nadal nie czaje.

- Po prostu majstrowi się znudziło ciągłe naprawianie broni. Chce coś wykuć dla maga.

- A mi nie może czegoś wykuć?

- Może, ale nie masz kamienia.

- Jakiego znowu kamienia.

- Już tłumaczę. Energia maga jest zbyt potężna dla broni. Wyobraź sobie, że słońce to

twoja cała moc, natomiast ten kawałek metalu to broń, w którym masz schować całe

słońce. Dałbyś radę schować słońce do kawałku metalu??

- Nie, chyba.

- No właśnie i do tego służą kamienie, które mieszczą twoją moc i stopniowa

przekierowuje ją do broni.

- Jak się je robi?

- Każdy mag robi własny, na własne pokłady many. Bierze najzwyklejszy kamień i daje do

niego całą magię. Proste, co nie?

- Ciekawe... TE MAJSTER!!

- Czego?

- Zrobiłbyś mi broń?

- Ciekawe rzeczy mówisz, daj mi klejnot a zrobię dla ciebie taką broń, że sam dasz radę

zabić ducha.

- Hahah, tak dam ci kryształ tak potężny, że aż cały świat zadrży, kiedy go stworze.

- To kiedy na niego mogę liczyć, za sto lat hahahah.

- Jutro!

- Jutro? - powiedzieli Majster i Artur -

THE END .←to jest kropka nienawiści i to też jest kropka nienawiści→.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.