Rozdział 9 - Rozdział 8

Rozdział 8

Czas szybko mija, szczególnie dla pracowników PLN, ponieważ szykują imprezę niespodziankę dla Promi’ego. Impreza powitalna, na której Promi będzie mógł poznać „całą’’ załogę. Artur zaangażował do tej imprezy prawie wszystkich pracowników oprócz Majstra i kilku innych ważniejszych pracowników, którzy doglądają ważniejszych części statku. Natomiast Promi całe dnie przebywa w hali treningowej gdzie może trenować walkę swoją nagitaną. Umiejętność walki z duchami jest najważniejsza, nie liczy się wiedza jaką mag posiada tylko umiejętności i współpraca.Trenowaniem Promi’ego zajmował się człowiek, który znał się na walce długą bronią białą.

- Źle, źle, źle, ile razy mam ci mówić, że po skoku w bok masz się się zamachnąć, przy czym oddzielasz ostrze od rękojeści i wykonujesz nią atak. - Machał rękami jak potłuczony.
- Wiem, ale chyba za dużo mam w tej nagitanie funkcji, ale ta tykwa to jednak dobry pomysł. Dzięki temu podczas walki nigdy nie będę spragniony. - napił z tykwy.
- Sam o to poprosiłeś Majstra, więc teraz nie narzekaj. A teraz, od nowa. - Skrzyżował ręce. I tak jeszcze przez kilka godzin. Promi ciągle jedną i tą samą formę powtarzał dopóki nie wykonał jej perfekcyjnie i tak następne i następne. Nawet jak był już wycieńczony to nauczyciel dawał mu cięższe do wykonania formacje. Nauczyciel jak zobaczył, że już nie daje rady postanowił mu przywalić z całej siły metalowym prętem. Dzięki temu po dużej dawce bólu, dostał zastrzyku energii a dokładnie adrenaliny. I znów tak od nowa, lecz po kilku minutach jak adrenalina odeszła z ciała Promi zasnął.

- Udało się, zasnął, teraz nie musimy się martwić, że odkryje naszą imprezę.
- O udało ci się, ale nie myślisz, że to uderzenie prętem było lekką przesadą? - Pokazał na pręt.
- Kapitanie, o nic się proszę nie martwić, mam 20 letnie doświadczenie.- Dobrze, zabierz go do lecznicy.
- Tak jest! - Zasalutował.

Teraz jak załoga nie musiała się martwić, że Promi dowie się o imprezie, zaczęli przygotowanie do niej na hali gdzie trenował. Przez ostatnią walkę, którą stoczył Promi i Artur budżet był dość skromny. Jednak było to i tak wystarczyło do zakupu 100 litrów napoju i tylko tego. Sale skromnie udekorowali: stoliki, balony, wstążki, serwety na stole i po jednym plastikowym kubeczku na cały stolik. Wice kapitan przygotował do tego wszystkiego twistera i własną muzykę.

- Ładnie się to prezentuje, co nie? - pokazał całą salę.
- Kapitanie, trochę bida na stoliku jest po 1 kubeczku dla 5 siedzących. - spojrzał na Kapitana nie do końca przekonany, co do takiego pomysłu.
- E tam, sie martwisz! - machnął na niego ręką, zupełnie się nie przejmując.

Tymczasem w leczniczy stało się coś niesamowitego, Promi się obudził po ciężkim treningu. Nadal było od niego czuć pot, krew, smutek i zmęczenie. Nawet po całym treningu miał tyle siły woli, żeby na siłę dojść do hangaru. - Walić to wszystko, na pewno jest tu coś oprócz helikopterów, czym można pofrunąć na tą głupią ziemię. Helikopterem nie umiem latać. - Promi rozglądał się w poszukiwaniu czegokolwiek.
- Promi! Czemu tu jesteś?! Powinieneś leżeć w łóżku! - Spanikowała lekarka.
- Są tu spadochrony? - Zapytał nadal się rozglądając.
- Są o tam, ale po co ci to wiedzieć? -Zapytała z ciekawością w oczach wskazując na spadochrony.
- Dziękuje i mała rada... lepiej się czegoś złap. Wypowiadając ostatnie słowa lekarka się przeraziła i szybko się złapała obręczy przymocowanej obok alarmu. Promi po założeniu googli i spadochronu, otworzył hangar i z niego wyskoczył. Minęło kilka sekund zanim lekarka pojęła co się stało i szybko zamknęła drzwi do hangaru i włączyła alarm. Minęły zaledwie 3 minuty po czym cała załoga była w hangarze - Co się stało? Mów natychmiast. - rozkazał Artur.
- Bo Promi wziął spadochron i wyskoczył z hangaru. - pisnęła przerażona.
- CO ZROBIŁ?!
Tymczasem gdy odbywało się przesłuchanie lekarki, Promi już wylądował na swym polu i kieruje się w stronę domu. Mruczał pod nosem jak bardzo nienawidzi tego nauczyciela, który zamienił jego plecy w pobojowisko.

- Naprawdę, jak mocno trzeba być walniętym, żeby bić kogoś prętem po plecach. Porąbani są, biją swojego własnego załoganta. - Powiedział z nienawiścią w oczach.Ahh, ale co tam, jeszcze tylko kilka metrów do drzwi mego domu. To tam dowiem się czym jest spokój, to tam wezmę prysznic, zjem przez siebie przygotowaną kolację i położę się na wygodnym łóżku.

Miło spędziłem ostatnią noc. Nadal bolą mnie plecy po wczorajszym treningu, ale mam dziś dobry humor. Wstałem, słońce ładnie ogrzało mój pokój, zjadłem dobre płatki z miodem. Wyjdę na pole zobaczę co tam się dzieje. Po kilku minutach Promi wyszedł ze swojego domu, lecz to co zobaczył nie było polem, ale helikopterem, który na niego już czekał. W jednej chwili jego szczęście zmieniło się w smutek i żałobę. Po wylądowaniu w hangarze, z którego poprzedniego dnia skakał, skierował się w kierunku mostka, tam gdzie kazali mu iść piloci. Dojście do niego nie zajęło jakoś długo.

- Artur, o co chodzi? - powiedział ziewając.
- GRATULACJE! - Krzyknęli wszyscy pracownicy mostka.
- Z jakiej okazji? - zapytał ze zdziwieniem w oczach.
- Z okazji twojego dołączenia do załogi, a z jakiego innego powodu mogło to być? - spytał Artur.
Lekki uśmiech pojawił się na twarzy Promi’ego. „Z takiego błahego powodu zorganizować całą imprezę?” zapewne pomyślał Promi. Jednak to nie wszystko, po krótkiej chwili Artur wręczył mu prezent. Prezentem od nich wszystkich, a był to kombinezon bojowy. Owy kombinezon składał się z kilku rzeczy: czarnych glanów z wolframowym utwardzeniem, płaszczem do kolan z wbudowaną w środku kolczugą i naszywką reprezentującą dany okręt, czyli pikującego orełka, do tego jeszcze spodnie z gabardyni i na koniec perełka, czarny szal. Cały komplet prezentował się na Promim bardzo przywozicie i dawało poczucie doświadczenia, strachu i mroku. Wszystkie elementy były tak zbudowane, żeby duchy jak najmniejsze obrażenia zadawały (~ Mistrz Joda XDD). Po pokazaniu jak wygląda Promi w swoim mundurze zaczęła się mała impreza.

THE END . ←to jest kropka nienawiści i to też jest kropka nienawiści →.




Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.