Rozdział 13 - Rozdział 28
Na początku małe info, nie chce mi się dodawać rozdziałów 12-27. Jak ktoś by chciał przeczytać po niech napiszę.

Rozdział 28 – Dwóch Królów

Zaleciawszy już 11 min dojrzał w oddali swoich ludzi, zaczęli lądować musiało to znaczyć ze za chwilę będą w centrum walk. Promi jeszcze bardziej katował silnik który i tak już ledwo co działał. Mimo tego chciał razem z nimi wylądować, by niczego nie schrzanili. Po paru sekundach zbliżył się do nich o 700 m. Leciał tak jeszcze tak 2 min, po czym stworzył się pewien kłopot. Silnik zaczął się palić, Promi wiedział ze nie minie długo czasu zanim wybuchnie. Wiedząc ze znów będzie musiał improwizować skomunikował się z Rexem.

 

- Jest pewien problem, dość duży. - Powiedział odraczając się w tym sprawdzając jaki jest stan silnika, który może wybuchnąć.

- Pali się ślinik??

- Skąd wiesz?? - zapytał obserwując co chwile silnik.

- Widzę, mam plan jak by dowódca chciał.

- Mów! Bo ja tu na zawał zejdę. - Wykrzyczał przeraźliwie.

- To proste, jedynie musisz podlecieć do kanonierek i wskoczyć do nas. - wytłumaczył Rex.

- Ahhaaha MYŚLISZ ZE TO TAKIE ŁATWE!! - Wydarł się do Rexa.

- Dla maga tak, Kapitan Arthur by z łatwością to zrobił.

- Ale Arthur ma skrzydła, a ja nie. - Powiedział żałując ze nie ma tych samych umiejętności co on.

- To dowódca jeszcze nie rozwinął umiejętności specjalnej.

- A jest coś takiego?!?!?!? - Wykrzyczał ponownie. - W sumie nie ważne lecę do was.

Promi pociągnął za dźwignie przyspieszając myśliwiec. Od razu przyspieszył i jednocześnie pojawił się większy ogień. Na szczęście dla Promi’ego już po chwili był parę set metrów od kanonierek. Zbliżając się do kanonierek chwycił za swoją broń i szykował się do skoku. Parę sekund później zbliżył się na 50 metrów, była to najbardziej optymalna odległość w której mógł skoczyć. Dzięki tym 50 metom mógł trafić do kanonierek, a same mogły odchylić się przed możliwym wypadkiem. Promi chwycił broń mocniej i skoczył, w jednym momencie samolot znikł z pod jego nóg i znalazł się jakieś 200 metrów dalej. On sam znalazł się na chwile w powietrzy to to by niecałą sekundę później znaleźć się w kanonierce.

- To było niezłe, ale nie róbmy tego znów. - Powiedział leząc na podłodze kanonierki.

- To nie było złe dowódco. - Powiedział po czym wyciągnął rękę w stronę Promi’ego.

- Dzięki. - chwycił się Reki wstając z podłogi. - To za ile będzie w cent…

„DUUUUUPPPPPPPPP”

- ……. ee myśliwiec. Tak to był myśliwiec. - wyjaśnił Promi. - To ile do centrum walk?

- To tu, ale coś jest za cicho tu. - Powiedział kapitan Rex.

Centrum walk pomimo tego ze w pierwszych godzinach umierało tu dziesiątki ludzi co chwile było spokojne. Promi rozejrzał się z kanonierki, po czym rozkazał lądować. Jako ze były tu walki podłoże było równe, dzięki temu wszystkie kanonierki naraz wylądowały. Wychodząc z kanonierek Promi dostrzegł masę ciał swoim, jak i wrogów. Był to przedsionek piekła, jak nie samo piekło. Promi razem z innymi chodzili po centrum walk starał się nie chodzić po zmarłych. Wszyscy się rozglądali Promi który na chwile się obejrzał się za siebie, zobaczył jak jeden z jego żołnierzy stanął na ciele które pod jego ciężarem się rozpadło.

- Uważaj, i nie tylko on wszyscy uważajcie nie wiadomo co tu się stało. - Powiedział do żołnierza który stanął na ciele.

- Rozumiem dowódco.

- Rex widzisz cokolwiek, jakieś walki lub żywych ludzi? - Zapytał.

- Nie, nic raczej nic tu nie znajd… a może, widzę 2 ludzi. Są dość daleko kilka set metrów, walczą ze sobą. - Powiedział opisując sytuacje którą widział prze lornetkę taktyczną.

- Tak, a możesz ich opisać? - Zapytał zaciekawiony Promi.

- Chwila, jeden walczy za pomocą 2 mieczy a drugi za pomocą pięści. - odpowiedział – Możliwe ze to generał Rick i jeden z króli. Idziemy pomóc jeśli to Generał dowódco?? - Zapytał się Rex.

- Jak to Rick, a ten drugi to król to lepiej się nie mieszać. Ale podejść można byle by nie zakłócić pojedynku.

Żołnierze widząc co zamierza zrobić ich przywódca dołączyli się do niego. Podeszli na odległość około 200 metrów od walki, pomimo takiej odległości fale uderzeniowe walczącej tej 2 docierał aż do nich. Było tak jak powiedział Rex, był to Rick i król Spaczonych. Walka tych dwóch była niesamowita, pomimo tego ze Rick miał swoje miecze to król bez problemów je zatrzymywał swoimi rękami. Rick zrobił zamach obydwoma mieczami w stronę Króla. Pomimo dużej sile Rick’a król złapał miecze w dłonie, po czym uderzył go z całej siły w brzuch. Pieść weszła na głębokość kilku nastu centymetrów. Widząc to żołnierze jak sam Promi i Rex powiedzieli „ał”. Taki cios by znokautował by wszystkich, ale Rick także był królem. Takie uderzenie było silne, ale nie tak by go zabić czy znokautować. Po chwili Rick wyrwał się, mając chwile na odsapniecie, mimo tego ze walczyli już od kilku godzin tylko po Ricku było widać ślady zmęczenia i to duże. Natomiast jego przeciwnik nie wydawał się w ogóle zmęczony jak by dopiero co rozpoczął walkę. Po chwili wpatrywania się przeciwnik w jednej chwili znalazł się przed Rickiem po czym rozpoczął grad ataków. Rickowi udawało się odbijać co 17 cios reszta ataków go trafiała.

- Dowódco musimy zareagować jak tak dalej pójdzie generał zginie! - Powiedział Rex.

- … … …

- Dowódco? - spojrzał w stronę Promi’ego, gdzie go nie było. - Co!?

Rick ledwo co stojąc miał przyjąć ostatni cios od króla, mając już zamknięte oczy myślał co jest po drugiej stronie. Lecz czekał i się nie doczekał,otworzył powoli oczy po czym ujrzał Promi’ego który zablokował cios króla. Cios króla był tak silny ze pomimo tego ze go zablokował ręce były całe poprzecinane. Wyglądało to tak jak by włożył rękę do pyska wilka zamknął ją, po czym ją wyszarpał. Był to jeden cios, a Promi już ledwo co stał. Mając jeszcze trochę siły Promi z całej siły jaka mu została ciął króla po całym torsie.

- To nie zadziała, jego rany się regenerują. - Powiedział ledwo żywy Rick.

- Heh jakoś się nie regenerują. - powiedział resztką powietrza jaką miał.

THE END . ←to jest kropka nienawiści i to też jest kropka nienawiści →.
Kolejne info: moglibyście mi napisać czy czcionka wam odpowiada, do nie jestem co do niej pewien.

 

 






Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.