Rozdział 104 - Chapter 4
== PoV Yuu ==

Smocza dziewoja Yae, opowiedziała nam o swoim powodzie, który okazał się być całkiem... Poważny.
Otóż jak się okazało broń, która zagraża wszystkim smokom trafiła w ręce ludzi...
W normalnej sytuacji zaśmiałbym się, słysząc jego nazwę, jednak tym razem powstrzymałem się od okazywania swojego rozbawienia, aby jej nie urazić.
Mowa tu o Gram’ie - zwanym również jako Balmung = mieczu, który faktycznie jest niebezpieczny dla smoków... Ale tylko dla smoków.

Kolejną mniej przyjemną informacją jest fakt, że rodzina Ayano jest w dość ciężkiej sytuacji - jej ojciec odniósł poważne rany podczas ostatniej walki, w której udało mu się zranić użytkownika tego oręża, co zmusiło go do wycofania się, jednak... Sam skończył w opłakanym stanie - tak przynajmniej mówi Yae.

Smoki nie wiedzą, co robić - teraz, gdy ich władca walczy o swoje życie, ich morale spadły na same dno.
Dumne Smoki stanęły naprzeciwko siły, z którą nie są w stanie walczyć i nie wiedzą, co mają zrobić - i tu właśnie jest pies pogrzebany.
Yae wyruszyła na poszukiwania Ayano, która powinna objąć teraz władzę i kontynuować walkę z użytkownikiem przeklętego ostrza, która lada moment przerodzi się w pełnoprawną wojnę.

Mimo iż Ayano udawała swój brak zainteresowania tą sytuacją, usłyszałem zawahanie w jej , głosie, gdy tylko Yae wspomniała o jej rodzinie.
To nic złego - rodzina od zawsze bywa największą słabością - nawet dla mnie...
Nie powinienem się mieszać, jednak jeśli tak dalej pójdzie - Ayano zrobi coś, za co może znienawidzić samą siebie i zignorować wołanie o pomoc Yae.
Ayano patrzyła na mnie, jakby prosząc mnie o pomoc w wybraniu tego, co powinna zrobić, jednak to nie ode mnie zależy, co zrobi.
Jedyne, co mogę zrobić, to lekko popchnąć ją w kierunku dobrej odpowiedzi... Prawda?

- Powiem to tylko raz, Ayano... - mówiąc to, zbliżyłem się do niej. - Chcę, abyś sama podjęła decyzję, na podstawie tego, co mówi ci twoje serduszko, w twojej mięciutkiej piersi... - aby trochę rozluźnić tą poważną atmosferę, moja prawa ręka powędrowała w kierunku jej prawej piersi.

<By Tsu - Jokes on me, today! I did it for the lulz.>

- Hiya?! - Ayano pisnęła zaskoczona moim zachowaniem, momentalnie poczerwieniała.

- ...ponieważ późniejsze żałowanie złej decyzji, niczego nie zmieni... - dokończyłem swoje zdanie, dosłownie w tym samym momencie, w którym Ayano lekko się odsunęła, zasłaniając swoje piersi.

- Urocze. - powiedziałem, nie kryjąc rozbawienia.

- Ty draniu... - wymamrotałą Yae, która zmniejszyła dzielący nas dystans, błyskawicznie przywołując jedną ze swoich włóczni i szarżując na mnie.

Ayano nie była w stanie zareagować - jednak ja nie miałem z tym najmniejszego problemu. Chwyciłem czubek jej broni, gdy tylko znalazł się w moim zasięgu...

== PoV Yae ==

Starałam się ignorować bezczelne zachowanie tego chłopaka, jednak w momencie, gdy złapał Hime~sama za pierś, nie byłam w stanie zachować spokoju.
Mimo iż wiedziałam, że zabicie go narazi mnie na jej gniew, wciąż było to bardziej dopuszczalne, niż bezkarne plugawienie jej ciała.

Nie wiedziałam kiedy moje ciało zareagowało na to samo - gdy zdałam sobie sprawę, co się dzieje, moja broń już zbliżała się w jego kierunku, jednak w pewnym momencie się zatrzymała...

- To naprawdę niezbyt miłe z twojej strony... - rzekł chłopak.

Nie wiedziałam, dlaczego moja broń się zatrzymała.
Ayano~hime nic nie zrobiła... Podobnie jak ten niebieskowłosy osobnik...
Dopiero po chwili ujrzałam, że tym, którym zatrzymał moją broń był on...
Stał spokojnie w miejscu, niewzruszony tym, co się stało, zupełnie jak gdyby nigdy nic.

To naprawdę dziwne...
Mimo iż jestem w tej formie i moja siła jest znacząco ograniczona, nie wierzę, aby był w stanie ot tak złapać moją broń...
Nie powinien być w stanie...
Żaden człowiek nie powinien być w stanie dorównać mi, jeśli chodzi o czystą siłe.
To po prostu nie możliwe..

<By Tsu - Duh, to nie człowiek...>

- Yae… - za swoimi plecami usłyszałam głos Hime, a chwilę później poczułam uderzenie w głowę, które sprawiło, że upuściłam swoją broń i zaczęłam masować obolałą głowę.

- Ała... - wymamrotał chłopak. - Karcąca pięść sprawiedliwości w wykonaniu Ayano... To musiało być bolesne.

- Wiesz, że ty też powinieneś nią oberwać? - wymamrotał niebieskowłosy osobnik.

- Nie wiem, z jakiego powodu miałoby się tak stać. Nie zrobiłem nic złego... - usłyszał w odpowiedzi.

- Jaaasne, jak zwykle niewinny... - niebieskowłosy odpowiedział ironicznie.


Nie wiedziałam, jak zareagować na tą nagłą zmianę tematu i to, że zachowywali się jak gdyby nic się nie stało...
Poczułam się lekko urażona, jednak w tym samym momencie uświadomiłam sobie, że zabicie go mogłoby oznaczać wieczny gniew Hime, co sprawiło, że lekki kamień spadł mi z serca.
Ich rozmowa trwała przez kilka minut, podczas których Ayano~sama nawet nie odezwała się do mnie słowem - to dość bolesne...
Nie zauważyłam kiedy, ruszyła ona w kierunku rozmawiającej dwójki.

- Yuu~sama... Chciałabym... - słysząc, jak Ayano~hime nazywa tego osobnika, normalnie krew mnie zalewa, jednak nie jestem w stanie nic na to zdziałać... - Chciałabym wrócić na jakiś czas do “domu”, aby wspomóc swoją rodzinę w aktualnej sytuacji...

Słysząc te słowa, poczułam naprawdę wielką ulgę.
Ayano~sama wróci ze mną do domu.
Znowu będziemy walczyły ramię w ramię, jak za dawnych czasów.

- Nie widzę w tym najmniejszego problemu. - odpowiedział chłopak, kładąc rękę na jej głowie. - Podjęłaś dobrą decyzję, jestem z ciebie dumny. - dodał.

- Un... - Hime~sama wyglądała na zadowoloną, słysząc jego pochwałę.

- Niepokoi mnie jednak trochę fakt, że będziesz narażona na tak niebezpieczną broń. - rzekł po chwili. - Hmm. Co by tu... Wiem!

Mówiąc to, wyprostował swoją dłoń, a na jego twarzy zagościł drobny uśmieszek.
Po chwili w jego dłoni pojawiło się małe żółte światełko, które po dłuższej chwili przypominało coś w rodzaju kryształu, który wciąż świecił na tyle mocno, że ciężko było patrzeć wprost na niego.

Po chwili skierował go w stronę Ayano~hime.

- Cóż, potraktuj to jako mój mały prezencik i drobne zabezpieczenie, które sprawi, że ta pieprzona wykałaczka Gram, niewiele ci zrobi.

Kryształ, który zbliżył się w kierunk Hime zniknął.
Nie, to raczej wyglądało jakby jej ciało go zaabsorbowało...

- To jest!!! - Ayano~sama wyglądała na naprawdę zaskoczoną, jednak chłopak szybko przystawił jej palec do ust.

- Malutki prezencik.  

- To zbyt wiele…  

- Och, daj spokój. To zwykła drobnostka.

Nie mam zielonego pojęcia, o czym ta dwójka mówi i coś mi podpowiada, że nie prędko się dowiem...
Jedno jest pewne - Hime wygląda jakby stało się coś niemożliwego, podczas gdy chłopak nazywany przez nią Yuuichi, wygląda bardziej na rozbawionego jej reakcją, niż przejętego tą sytuacją...




Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.
GaiDo
Napisano: 2018-08-21 23:11:58

No nareszcie nowy Elemental :D