Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 1 - --

Rozdział 41 - Chapter 41

To całkiem przyjemne uczucie, być budzonym przez poranne promyki słońca...
Muszę przyznać, że od dawna nie spało mi się tak dobrze, ale to chyba logiczne - jeśli chodzi o magię i jej naukę, zamieniam się w androida wchłaniającego nowe oprogramowanie i rzadko kiedy zwracam uwagę na swoje zmęczenie...
Odbija się to na mnie w postaci “obniżonych punktów poczytalności” oraz ogólnego zmęczenia, które kończy się tak, że zasypiam na kilkanaście godzin jak skała...

Dobra, co to ja miałem dzisiaj zrobić...
Ah wiem, odwiedzić “to” miejsce, z nadzieją, że nie spotkam przyjebanego króla...
Ten plan brzmiał wczoraj fajniej, ale cóż - jak się coś postanowi, to trzeba się tego trzymać.
Jako, że Ayano była już na nogach od jakiegoś czasu, nie straciliśmy zbyt wiele czasu i około godziny dziewiątej ruszyliśmy w drogę.

Spokojny lot został przerwany tym co Ayano zobaczyła na ziemi, podczas lotu - spora ilość powozów konnych i coś w stylu obozu - zrobionego w całkiem ciekawym stylu.
Nie specjalnie mi się śpieszyło, więc powiedziedziałem jej aby trzymała się w pobliżu - a sam zeskoczyłem na ziemię, aby zorientować się w sytuacji.

Ah, jakie to przyjemne - spadanie bez żadnego spadochronu i ze świadomością, że twoje lądowanie będzie w stu procentach bezpieczne.
Magia jest wspaniała - po raz kolejny sobie to uświadomiłem.
Fiu fiu, coraz bliżej ziemia - czas trochę spowolnić upadek!
Otoczony elementarną aurą żywiołu powietrza, bez problemu wylądowałem na ziemi - jednocześnie zwracając na siebie uwagę, każdego obecnego wewnątrz osobnika.


- Kufufufu, to było całkiem fajne. Będę musiał to powtórzyć! - wymamrotałem sobie pod nosem, jednocześnie spoglądając przed siebie, gdyż zdałem sobie sprawę z tego, że jestem  otoczony przez osoby, do których należą te konie i powozy.
Doprawdy nie muszą reagować, aż tak mocno, przecież nie mam wrogich intencji...
Podniosłem głowę i zauważyłem kilka znajomych facjat - zgadza się.
Poke Skład - albo przynajmniej kilka jego osób - no i kilka pionków króla, których poznałem w zamku.

Osoba stojąca naprzeciwko mnie to Toshiro Yamaguchi, który dzierży w swojej dłoni lekki jednoręczny miecz.

- Sakuma? - zapytał niepewnie.

- Jeśli nic się nie zmieniło od czasu mojego urodzenia, to raczej tak. - zażartowałem, widząc jego poważną minę.

Toshiro opuścił broń i podszedł do mnie aby przybić żółwika.

- Słyszałem, że skopałeś dupsko Jun’owi - powiedział - Dobra robota, przestał być aroganckim dupkiem.

- Spalił moją przykrywkę, więc musiałem się na nim zemścić. - odpowiedziałem, rozglądając się. - Cała drużyna w komplecie? - zapytałem.

Toshiro skinął, że tak.

- Większość osób wciąż śpi. - powiedział. - Swoją drogą, co cię do nas sprowadza? Bo raczej wątpię abyś zmienił zdanie i zaczął z nami bawić się w ratowanie świata... - zażartował.

- Chciałem się zorientować jak się trzyma cała drużyna... - To było oczywiste kłamstwo. - I dowiedzieć się o waszych działaniach. 

Toshiro westchnął.

- Bujać to my, ale nie nas, pamiętasz? - powiedział - Aktualnie transportujemy osobę podejrzaną o zdradę stanu.

- Zdradę stanu?


- Według doradcy króla, ta osoba chciała go otruć i uciec do sąsiedniego królestwa. Schwytaliśmy ją na granicy... - rzekł - Nie uwierzysz kim jest ta osoba!


Widząc moją zdziwioną minę, Toshiro powiedział:

- Kitsune, czaisz? Kitsune z krwi i kości! - ekscytacja w jego głosie była całkiem spora, jednak po chwili radości powrócił do normalnego tonu. - Niestety z tego co nam mówiono, większość z tej rasy zeszła na złą ścieżkę, więc i ona prawdopodobnie zostanie...

Nie dokończył zdania, ale już zorientowałem się o co chodzi.
Kitsune przestępcami? 
Ciężko mi w to uwierzyć, biorąc pod uwagę demony i succuby, które egzystują z ludźmi i nie zwracają na siebie zbyt wielkiej uwagi.

- Zauważyłeś coś ciekawego podczas, gdy przechwyciliście tego waszego więźnia? - zapytałem zainteresowany tym tematem.

Toshiro przez chwilę się zawahał.

- Jeśli do ciekawego należeć ma fakt, że część osób z jej grupy była ubrana w barwy innego królestwa... - rzekł po chwili namysłu.

Barwy innego królestwa?
Więzień podejrzany o zdradę stanu?
Mam złe przeczucia...

- Mogę zerknąć na tego więźnia? - zapytałem. - Wiesz o mojej analizie, nie? Sprawdzę jej status i dowiem się kim jest...

- Jasne, nie ma prob… - gdy Toshiro chciał coś powiedzieć, do rozmowy wtrąciła się osoba, która naprawdę lubi mi przeszkadzać.

-- PoV Shintarou Kawata --- 

Jasna cholera, jak niewygodnie jest spać w namiotach.
To takie wkurzające - dlaczego Ja, wybrany na bohatera muszę spać w takich warunkach?!
Gdyby te zadanie nie było prośbą od samego króla, nawet bym się nim nie zainteresował.
Kto by pomyślał, że znajdzie się idiota - czy raczej idiotka, która będzie chciała go otruć?
Mniejsza o to, czas wstawać i powoli ruszać w dalszą drogę.

Wyszedłem z namiotu i słońce nieźle dało mi po oczach.
Pieprzona natura...
Usłyszałem głos Toshiro, rozmawiającego z kimś, więc skierowałem tam swoje kroki.
Dziwne, mam wrażenie, że znam ten głos, jednak ni cholery nie mogę sobie przypomnieć do kogo należy...

Mimo, iż sam głos niewiele mi powiedział - tego osobnika poznam wszędzie.
Sakuma Yuuichi - pieprzony tchórz, który odmówił pomocy potrzebującemu królestwu.
Co ten dezerter tu robi?

- Mogę zerknąć na tego więźnia? Wiesz o mojej analizie, nie? Sprawdzę jej status i dowiem się kim jest...

Zerknąć na więźnia? 
Ma na myśli tego co chciał otruć króla?

- Jasne, nie ma prob… - Toshiro chciał się zgodzić, jednak ja nie mogę na to pozwolić.

Sakuma nie jest już jednym z nas.
Uciekł z podkulonym ogonem - jest wyrzutkiem...

- Nie ma takiej możliwości. - odpowiedziałem, dołączając się tym samym do ich rozmowy, jednocześnie spoglądając na Sakumę - Witaj dezerterze.. 

- Witam... Nieudana mieszanko genów małpy i  gekona... - odpowiedział.

Ten gnój...

- Nie pozwalaj sobie za bardzo... - odpowiedziałem. - Nie jesteś już jednym z nas, więc nie masz żadnych praw - dodałem po chwili.

- Oh, czyżby? - mówiąc to wyciągnął z kieszeni plakietkę ze statusem przywołanego bohatera - Masz złe informacje, Shintaro~kun. 


Chciałem dobyć swoją broń, jednak Toshiro dał mi do zrozumienia, że powinienem sobie darować.

- Tylko dwie minuty... - odpowiedziałem. - Sprawdzisz jej status i nic więcej...

- Właśnie o to mi chodziło. - odpowiedział.

Doprowadziliśmy go do miejsca, w którym przetrzymujemy naszego więźnia, a on spokojnym krokiem do niej podszedł.

- “Analiza” - wymamrotał.

W pewnym momencie zauważyłem, że jego mina, lekko się zmieniła.

- Toshiro... Shintaro... Czy was do reszty popierdoliło? - powiedział odwracając się w naszym kierunku. - Osoba, którą tu przetrzymujecie to… 



------------

Polsat pozdrawia <3

Korekta by Neko buszująca w internetach xd

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A