Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 1 - --

Rozdział 71 - Chapter 71

-- PoV Sando Akira ---


Gdy Yuuichi zlecił mi zajęcie się hersztem, sam ruszył w przeciwnym kierunku - mianowicie na grupę zbliżających się do niego i Yuny osób.
Muszę przyznać, że dość mocno mnie to zaskoczyło, jednak widząc jak dwoma ruchami ręki posłał sporą grupę w powietrze - zrozumiałem, że się nie cacka.
Chyba miał rację - magia jest naprawdę... Ciekawa.

Zauważyłem, że przywódca tej szajki chciał ruszyć w jego kierunku, więc całkiem szybko zareagowałem i ruszyłem w jego stronę, dobywając swoje ostrza.
Zauważył to i w porę odwrócił się w moją stronę, blokując mój atak i chciał wyprowadzić kontratak kopnięciem, jednak najzwyczajniej w świecie tego uniknąłem, lekko odskakujac do tyłu.

Gdy chciałem go zaatakować, stało się coś niespodziewanego - Yuuichi, który chwilę wcześniej wyskoczył w powietrze, podniósł swoją rękę w górę, a w jego dłoni pojawiła się kula ognia, która stopniowo wzrastała.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, że w przeciągu 60 sekund była ona od niego jakieś dziesięć razy większa.
Na jego twarzy pojawił się mały uśmieszek, a owa masywna kula ognia przypominająca pierdolony meteoryt spadała na sam dół.


O kuźwa, lepiej stąd spierda…



Wyskakujący przede mną komunikat i oślepiające mnie światło, było czymś cholernie zadziwiającym.
Gdy ponownie otworzyłem oczy, zauważyłem że kula ognia, która zbliżała się w kierunku ziemi.. zniknęła.
“Iluzyjna bariera”? 
Mimo iż to była iluzja, muszę przyznać że nieźle spanikowałem..

Zauważyłem, że stojący w powietrzu Yuu lekko się zachwiał i stopniowo zlatywał w kierunku ziemi.
Znam te objawy - nawet u nas występowało “całkowite wyczerpanie magiczne”.
Wiedziałem, że ten idiota jak zwykle przedobrzy…
Spojrzałem w kierunku swojego przeciwnika, który upadł na ziemię i zachowywał się jakby płonął żywcem, nieudolnie próbując się ugasić - tylko po to, aby kilkanaście sekund później stracić przytomność...

Rozumiem...
On od samego początku nie planował zmuszać nas, abyśmy ich pozabijali...
Jednak nie mam pewności czy on sam ich tą techniką nie pozabija...
Chociaż... Jeśli to tylko “iluzja”, to całe te zgromadzenie, powinno z tego wyjść całymi…
No może z trochę bardziej zwichniętą psychiką...

Yuu lądując na ziemi, chwiejnym krokiem ruszył w kierunku drzewka, przy którym usiadł, więc ruszyłem w jego kierunku, aby zorientować się co i jak.

--- PoV Yuu ---

Postanowiłem stworzyć iluzję małego piekła na ziemi, jednak za bardzo poczułem blues’a i teraz…
“Cały świat wiruje, a ja razem z nim...”
Mój aktualny stan many wynosi równe zero i gdyby nie fakt, że wezwałem wcześniej Eol’a, spadłbym właśnie ze 100 metrów prosto w dół, prawdopodobnie zamieniając się w coś placko-podobnego...

Niemniej jednak końcowy efekt wydaje się być satysfakcjonujący.
Udało mi się dorwać wszystkich - łącznie z hersztem.
Jednak czuje się teraz jak przeżuta i wypluta guma...

Lądując, podszedłem do najbliższego drzewka, aby sobie trochę odpocząć.
Jakieś dziesięć, dwadzieścia minut w tym środowisku powinno pozwolić mi odzyskać przynajmniej 15% many.
Mówiąc środowisku mam na myśli oczywiście las, i fakt że “Elementalizm” zwiększa moją regenerację, gdy znajduje się blisko natury - jednym słowem w takowym miejscu, respię się dość szybko…

- Niezłego stracha mi napędziłeś... - powiedział Akira. - Gdy zauważyłem ognistą kulę, zastanawiałem się co planujesz, ale żeby coś takiego?

- To nie było zbyt udane... - odpowiedziałem.

- Co? Takie coś nie było udane?!

- Gdybym dysponował całym swoim arsenałem, ta walka skończyłaby się jeszcze przed jej rozpoczęciem... Jednak aktualnie... Cóż... Powiedzmy, że mam blokadę większą niż pięćdziesiąt procent.

Akira usiadł obok mnie.

- Coś ty znowu odpierniczył z tą swoją umką?! - zapytał.

- Zirytowały mnie limity mojego ciała, więc postanowiłem się ich pozbyć... - odpowiedziałem, lekko się uśmiechając. - Można to chyba na spokojnie nazwać “ewolucją”.

- Ewolucją?! - powtórzył po mnie.  - To sprawiło, że się tak zmieniłeś?
Przytaknąłem.

Uważałem, że powiedzenie tego w ten sposób będzie rozsądniejsze.
Źle mógłby odebrać słowa - “Zrezygnowałem z własnego człowieczeństwa”, więc ubrałem to w trochę ładniejsze słowa.

- Wydaje mi się, że to dopiero początek, jednak to sprawia, że ekscytuje się tym jeszcze bardziej. - odpowiedziałem.

Akira westchnął.

- Więc? - zapytał - Co z nimi robimy?

Spojrzałem w kierunku Ain’a i pozostałych trzech osób, które zostały uwięzione przez bandytów.

- Uwolnijcie tą czwórkę. Pomagali mi przy tej małej prowokacji. - mówiąc to, spojrzałem na herszta. - A jak ten pajac się ocknie, to będę chciał go przesłuchać.

Po jakichś dziesięciu minutach rozmowy z Akirą wstałem, a następnie wyciągnąłem z płaszcza kryształ teleportujący, aby odesłać każdego zbira - poza oczywiście hersztem - wprost do podziemnego lochu Fuji’ego Masayori’ego.
Zgadza się - tego handlarza, który pomógł nam z przygotowaniami.
No i został przez nich okradziony.
Chce ich przesłuchać - później odda ich w ręce władzy. 
Upewniłem się co do tego, podpisując z nim pewnego rodzaju magiczną umowę.
Przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie?

- Co robimy z tym? - zapytał Akira. - Skoro go nie odsyłasz, to musisz mieć jakiś plan.

Herszt, który ocknął się chwilkę wcześniej związany niczym w bondage spojrzał gniewnie w naszym kierunku.

Spokojnym krokiem podszedłem do niego.

- Gdzie ukrywacie swoje łupy? - zapytałem kulturalnie, w duszy wiedząc , że i tak nie usłysze od niego odpowiedzi.

On tylko nikczemnie się uśmiechnął.

- Nigdy się do nich nie dostaniesz. - odpowiedział, jakby nie kryjąc swojej dumy. - Nawet jeśli oddasz mnie w ręce straży, to moi ludzie mnie odbiją.

- Pokładasz w nich duże zaufanie.

- Zaufanie? Nie... - odpowiedział - To władza!

Władza, co?
Nie lubię tego słowa.

- Wybacz. - powiedziałem, patrząc na niego.

- Co?! - odpowiedział, nie wiedząc o co mi chodzi, jednak gdy zobaczył jak moja ręka zbliża się do jego głowy, lekko się wzdrygnął.

- Miałem nadzieję, że będziesz współpracował. Nie chciałem robić tego w ten sposób, bo nie wiem jak bardzo… Cię to zniszczy... - mówiąc to przy pomocy dziedzin Ducha, Emocji oraz Umysłu rozpocząłem drobne pranie mózgu.
Nie... Nie powinienem tego tak nazywać.
To zwykła... Manipulacja.

- Yuu co ty... - Akira widząc wierzgającego herszta, nie wiedział jak zareagować.

Po chwili puściłem głowę herszta i spojrzałem na niego.

- Trochę namieszałem mu w głowie. - odpowiedziałem. - Przez jakiś czas, będzie podatny na sugestie.

Przez jakiś czas...
Dobrze powiedziane - nie mam zielonego pojęcia jak długo to potrwa.
Nie mogę nawet dobrze kontrolować swojej many w tym stanie...
Naprawdę mnie to niepokoi...

- Hipnoza? - odpowiedział, a na jego twarzy pojawił się wyraz lekkiej ulgi. - Mogłeś tak od razu. To wyglądało dość... Brutalnie...

- Ah... No więc... Przepraszam. - powiedziałem. - Najpierw działam, potem myślę...

- Co dalej? - zapytała Yuna, przełamując chwilę ciszy,
Toshiro i Nanami też wydają się być tym zainteresowani… 

Spojrzałem na herszta (którego chwilę wcześniej rozwiązałem).

- Zaprowadź nas do waszej kryjówki! 

On tylko przytaknął i ruszyliśmy, zostawiając Aina i wynajętych ludzi Fuji’ego dosłownie w stanie oszołomienia.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A