Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 1 - --

Rozdział 90 - Chapter 90

Po spakowaniu swojego sprzętu, zgarnąłem Ayano i Eitarou, i ruszyliśmy do miejsca, w którym był Akira z resztą składu.
Ku mojemu osobistemu zdziwieniu, nawet nie zaskoczyła ich obecność Eitarou.

- Magia jest naprawdę przerażająca... - rzekł Toshiro - Jeden Sakuma Yuuichi to zbyt wiele dla tego świata... Dwóch to chyba zniszczy świat, co nie? - dodał, nie kryjąc rozbawienia.

- Pragnę ci przypomnieć, że ząbki trzy razy nie rosną, Toshiro. - odpowiedziałem, złośliwie się uśmiechając. 

Przypominając sobie sytuację sprzed niecałej godziny, gdzie to właśnie on przeszkodził mi w zabawie, miałem ochotę mu przypierdzielić.
Jednak tym razem skończy się na słowach - jestem miłosierny... Czasami.
No i jeśli zrobię mu krzywdę teraz, to prawdopodobnie przez dłuższy czas nie będzie w stanie się pozbierać.

- Łaaał, ktoś tu wstał lewą nogą...

- Nie, po prostu nie lubię jak mi ktoś przerywa “zabawę”. - odpowiedziałem.

- Zabawę? - zapytał zainteresowany Toshiro. - Co masz na myśli?

- Mniejsza o to... - przerwała Yuna, która lekko spanikowała. - Mógłbyś objaśnić nam cały plan?- rzekła, spoglądając na mnie, z lekkim wyrzutem 
wymalowanym na twarzy.

Urocza.

- Ja? Akira wam nie powiedział? - zapytałem lekko zdziwiony, spoglądając na Akiego.

- Mogłem im powiedzieć tylko to, czego dowiedziałem się od ciebie. - mówiąc to, wzruszył ramionami. - Jednak moja wiedza na temat twojego planu jest ograniczona, wiesz?

- To jest... Masz rację, powinienem wam przynajmniej zdradzić jego część.

- W takim razie Ja i Ayano pójdziemy po te wynajęte powozy. I zajmiemy się zakupem prowiantu. - rzekł Eitarou, a Ayano przytaknęła. - Poczekamy na was 
przed bramami uniwersytetu. 
Skinąłem, że mogą to zrobić, więc ruszyli się tym zająć.

- Wtajemniczając was w plan, który sprawi, że zniknięcie z radaru Reya... - powiedziałem, pstrykąc palcami i teleportując nas do mojej ulubionej miejscówki na terenie Rusha - ukrytego jeziorka i kilkunastu drzewek. - A więc…

Nie miałem zbyt wielkiego wyboru, więc opowiedziałem im o tym, na co wpadłem.
Oczywiście pomijając to, czego nie muszą wiedzieć.
Co dokładnie mam na myśli? 
Otóż po uwolnieniu idiotów, co dali się schwytać, odwiedzę sobie Rey’a i trochę go postraszę, dając mu do zrozumienia, że nie jest bezpieczny.
Wątpię by wpadł w paranoję, jednak będzie na pewno trzymał przy sobie lepszych ludzi - co spowolni jego popieprzone plany.
Zresztą, nie będę tak wybiegał myślami w przyszłość.
Na chwilę obecną, naszym celem jest wioska Ecrin - jednak mimo wszystko dotarcie tam takim środkiem transportu zajmie niecałe półtora dnia, biorąc pod uwagę przerwy, które są wymagane.
Jeden wóz jest prowadzony przez Akiego i jego skład, a ten, w którym znajduje się Ja - jest pod kontrolą Ei’a
Ayano zajęła się przeglądaniem jakiejś książki, więc postanowiłem się zdrzemnąć.
Zajmę się nocną zmianą, gdy będziemy rozbijali obóz.

~ zieew.

--- Kilka godzin później. ---

Obudziłem się w momencie, gdy powóz się zatrzymał.
Naprawdę udało mi się w spokoju przespać cały dzień - nie spodziewałem się tego, jednak to nawet lepiej. Miałem miłą niespodziankę.
Miejscówka, przy której się zatrzymaliśmy, też jest niczego sobie - w pobliżu jest rzeczka i całkiem sporej wielkości las, co oceniłem dzięki minimapce.
Gdy cały skład wszamał szybką kolację, odesłałem ich do spania - mówiąc, że spałem w dzień i z chęcią posiedzę na warcie.
Eitarou zrozumiał, że moim prawdziwym powodem, dla którego chciałem być sam - są moje umiejętności.

Mianowicie mówiąc zdolność “Sześciu Ścieżek” - mimo iż ją posiadam, na moim oku nie widnieje żadna cyfra - mam więc co do tego mieszane uczucia i aby je rozwiać - spróbuję użyć tej umiejętności.
Jeśli mi się uda - super, jeśli nie - to znaczy, że straciłem całkiem przydatną zdolność...
Tak więc skupiając się w pełni, próbowałem aktywować zdolność “Bestii”.
Wyobraziłem sobie czarne wilczury, które kiedyś niejednokrotnie mi pomagały.

“Sfera Bestii - Aktywacja” 

Z cienia wyłoniły się te same bestie, o których wcześniej pomyślałem - no może prawie “takie same”...
Zauważyłem, że stały się one zdecydowanie większę, gdyż stojąc na czterech łapkach, wzrostem były równe Ayano, która jest ode mnie niższa o jakieś trzydzieści centymetrów - mówię tu oczywiście o jej “ludzkiej” formie.
Fakt, że nabrały trochę wzrostu i przysłowiowej masy, musi oznaczać, że moja zdolność wskoczyła na wyższy poziom, odkąd ostatnio je przywoływałem.

Cała czwórka zbliżyła się do mnie i usiadła, oczekując na polecenia.

- Dobrze was ponownie widzieć, łobuzy. - rzekłem, głaskając całą czwórkę po kolei.

Wydawały się być całkiem zadowolone, bo niczym normalne zwierzątka domowe - zaczęły machać swoimi ogonami.
Cóż, zwierzątko to zwierzątko - to się nie zmieni mimo wszystko, co nie?
Mimo wszystko przy takich nocnych “wartach”, zmysły tych bestyjek są nieocenione - dzięki temu mam o dziewięćdziesiąt dziewięć procent mniej roboty, więc na dobrą sprawę - mogę kontynuować zabawę.

Poświęciłem całą noc, aby zorientować się jak wiele swoich “starych” mocy jestem w stanie używać - i muszę to przyznać - ale jest tego więcej niż się tego spodziewałem.
Mimo wszystko niepokoi mnie fakt, że siła, jaką aktualnie dysponuje, jest mniejsza nawet od procenta, moich dawnych możliwości...
To naprawde nie daje mi spokoju - nieśmiertelność to jedno, ale sama świadomość, że istnieje ktoś, kto mógłby mnie bez problemu pokonać w kwestii samej siły - nie należy do najprzyjemniejszych.

Mógłbym powiedzieć, że chcę odzyskać dawną moc, jednak to nie byłoby wystarczające...
Chcę stać się silniejszy niż byłem.
Gdy następnym razem spotkam osoby odpowiedzialne za mój aktualny stan - doprowadzę ich do takiego, że będą mnie błagali o śmierć. 
Jednak nie zabiję ich - zamienię ich życie w koszmar - na wieczność.

--- Kilka godzin później: Wioska Ecrin ---

Dotarliśmy do wioski wcześniej niż przewidywałem - była to zasługa wspaniałej pogody i braku nieprzewidzianych wydarzeń.
Jednak problemy zaczęły się przy poszukiwaniach karczmy, która oferuje pokoje wieloosobowe - a takich było w tym miejscu dosłowne… Zero.
To jest naprawdę spory problem, jednak pokój ten musi być wystarczająco dużo, aby zmieściło się tam prawie dwadzieścia osób - przynajmniej na kilka godzin.
Użyłem więc potęgi monet z białego złota - w ilości dwóch sztuk - i nie dość, że otrzymaliśmy całe piętro - nasze żarełko będzie najlepszej jakości.
Problem z zakwaterowaniem mamy już z głowy - więc zostawiłem Akirę, Toshiro, Yunę, Nanami i Ayakę pod “opieką” Ayano, a Ja i mój cień - Eitarou - ruszyliśmy ku stolicy, używając do tego umiejętności lotu, sprezentowanej nam przez magię.

Jest źle - naprawdę zaczynam się coraz lepiej bawić!

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A