Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 1 - --

Rozdział 98 - Chapter 98

Jak się okazało, zachowanie Ayano było spowodowane jej niepewnością - co do mojej reakcji na widok jej “ofiary”.
No może nie do końca chodziło o samą ofiarę, jednak o to, że zabiła go, mimo iż wcześniej kazałem jej pełnić rolę wyłącznie obserwatorki.
Oczywiste jest to, że nie mam do niej żadnych pretensji - zrobiłbym dokładnie to samo co ona, tylko, że prawdopodobnie w trochę bardziej... Brutalny sposób.


Niestety dłuższa rozmowa z Ayano, będzie musiała sobie poczekać - czas zagęszczać ruchy.
Wysłałem Akirę i resztę ferajny po drobne zakupy - jakieś tam bronie dla nich, no i oczywiste ciuchy na zmianę - w końcu wyszli z lochów, nie zabierając ze sobą niczego, a to, co posiadam w swoim drobnym skarbcu, pozostawię tylko i wyłącznie sobie.


Aby nie tracić zbytecznie czasu, wraz z Ei’em i Ayano skierowaliśmy swoje kroki do gildii, aby przyjąć jakieś zleconka.
W końcu przez kilka najbliższych tygodni, będziemy w trasie - zmierzając do kryjówki okrężną drogą, zostawiając fałszywe tropy i ślady.
Jednak to nie przeszkadza mi w podjęciu jakichś zadań, aby sprawdzić jakie “realne” umiejętności bitewne posiada ta siódemka, którą dziś uwolniłem.


Jeśli mam być szczery - nie oczekuję od nich zbyt wiele.
Wątpię, aby byli choć w połowie tak przydatni, jak Aki...
Jednak nie będą mieli zbyt dużego wyboru, jak nabrać trochę wprawy - inaczej za długo sobie tu nie pożyją...


Rozglądaliśmy się za zleceniami od rangi A do D.
Mimo iż moja ranga to B, nie wiem jak wygląda sprawa w ich wypadku.
Jeśli Rey ograniczał im swobodne działanie, posyłając ich tylko na swoje własne zadania, mogą wciąż nie przekraczać rangi D.
Jeśli jednak dawał im więcej swobody, to mogą mieć rangę nawet wyższą od mojej, gdyż sam nie przykładałem do niej zbyt wielkiej uwagi.

W końcu na dobrą sprawę, nawet nie odzyskując wspomnień - dzięki kontraktowi z Ayano i przy użyciu jej siły, mógłbym bez większego problemu wskoczyć na rangę S, albo i wyżej - tak przynajmniej mówił Rushder.
Uznałem to jednak za oszustwo i zrezygnowałem z tej możliwości - w końcu gdzie tu satysfakcja?

Ostatecznie zaakceptowałem prawie piętnaście zadań polegających na polowaniach, które z całą pewnością uda nam się wykonać nim dotrzemy do kolejnego większego miasta.
Naprawdę nie wiem, co bym zrobił bez mojej minimapki i “analizy”, która oznacza mi wszystkie miejscówki do takowych zadań, specjalnego rodzaju oznaczeniem.
To samo w sobie jest umiejętnością, która powinna podchodzić pod cheaty - w końcu dzięki temu, każdego rodzaju osoba z profesją tropiciela idzie do lamusa!

Wiedząc, że mamy jeszcze chwilę czasu, postanowiłem rozejrzeć się po sklepach, z nadzieją na znalezienie jakiegoś fajnego przedmiotu - jednak wiedząc, jakie jest prawdopodobieństwo, że trafię na coś takiego, nie miałem zbyt wielkiej nadziei na taki złoty strzał.

No proszę, nie spodziewałem się, że kiedyś to powiem - myliłem się.
Znalazłem istną perełkę - zbiór ksiąg dotyczących alchemii, tworzenia magicznych przedmiotów - no i ich łączenia.
To naprawdę ciekawy zestaw, mało tego - udało mi się go dostać za prawie bezcen.
Łączenie magicznych przedmiotów brzmi jak całkiem niezła zabawa, a dodać do tego moją możliwość tworzenia takowych - mogę kiedyś wyczarować coś naprawdę fajnego.

Poza tym nabyłem również kilka kryształów many lepszej jakości, które z cała pewnością przydadzą mi się na wypadek, gdybym całkowicie wyładował się z many, jak to miałem już okazję zrobić kilkukrotnie...
Zazwyczaj mam Ayano pod ręką, jako swój mały, uroczy i przenośny zbiorniczek many, jednak kryształ przyda się na sytuację, gdy nie będzie jej w okolicy - przezorny zawsze ubezpieczony i tak dalej.

Mniejsza o to - zerkając na mapę, zrozumiałem, że cała paczka zebrała się już we wcześniej ustalonym miejscu, więc zrozumieliśmy, że wypadałoby zagęścić nasze ruchy.
Oczywiście przed wyjściem pozbyliśmy się truchła tego idioty Akihisy, a dokładniej mówiąc - spaliłem go na stosie, a jego prochy rozwiały się po całym świecie.

Dlaczego to zrobiłem?
Nie pomyślałem o tym wcześniej, jednak przecież istnieje magia nosząca nazwę “Dziedziną Życia”.
Nie jestem więc do końca pewien, czy w tym świecie, nie da się ożywić drugiego człowieka, za pomocą magii.
Gdybym przypomniał sobie o tym chociaż chwilę wcześniej, pozbyłbym się również ciała Masayoshi’ego, jednak... Cóż, nawet jeśli ożyje, wątpię, aby miał odwagę stanąć przeciwko mnie.
Niemniej jednak to nie daje mi spokoju - będę musiał poszukać o tym informacji i jeśli istnieje choć cień szansy na magiczne “powstanie zza grobu”, następnym razem upewnię się, że nie zostawię po sobie śladów...

~ Co za utrapienie...

Zgodnie z moim poleceniem, każdy zaopatrzył się w jakąś broń oraz jakąś zbroję - nie wspomniałem im, w jakim to celu, jednak coś czuje, że gdy powiem im o zleceniach, jakie udało mi się dorwać, będą płakali i błagali o litość.
Oczywiście wśród tych zleceń, znajdują się płotki pokroju goblinów, koboldów oraz ogrów, a na główne danie serwujemy wywernę, czającą się w okolicach kanionu.
Hmm, na dobrą sprawę - będę miał z tego trochę frajdy, obserwując ich zabawę.

Swoją drogą musieliśmy wynająć dodatkowego konia z powozem, gdyż aktualny rozmiar naszej grupy to 15 osób - oczywiście wliczając w to Mnie, Ei’a i Ayano.
Ustaliliśmy sobie, że będzie po pięć osób na pojazd, w sumie to było chyba logiczne skoro mamy ich aż trzy.
Po dziesięciu minutach ustalania szczegółów, w końcu ruszamy w trasę.

Jeśli mnie pamięć nie myli, naszym pierwszym celem będą potworki nazywane “Bullfango”.
Z tego co mi wspomina o nich moja cudowna “Analiza” to nic innego jak wyrośnięte dziki z dużo większymi kłami, występujące w całkiem dużych grupach.
Cóż, nie są zbyt niebezpieczne - jednak zlekceważone z całą pewnością napsują im krwi...

--- Kilka godzin później ---

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony - ta banda kretynów, która dała zakuć się w łańcuchy jak podrzędny przestępca, jest całkiem niezła, jeśli chodzi o polowanie na potwory.
Ich współpraca jeszcze kuleje, jednak jak nad nią popracują - mogą całkiem daleko zajść.
Jednak ciekawe jak poradzą sobie z trudniejszym przeciwnikiem - pokroju wywerny.

Ach, zresztą - co ja się tym tak zamartwiam?
Za dwa dni dotrzemy w okolice kanionu i będę mógł zobaczyć, jak uda im się polowanie na tego gada...
A teraz... Oddam się relaksowi podziwiania krajobrazu.
O ile nie zasnę...

--
By Kyo: Chciał czy nie chciał - zasnął. 
Swoją drogą - pozostały dwa chaptery do zakończenia tomu 1 [99 i 100].

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A