Rozdział 103 - Chapter 3

Kilka dni minęło odkąd wyruszyliśmy z okolic uniwersytetu Rushera Vergima w stronę Imperium Qetis.

Póki co nie udało nam się spotkać niczego bardziej wymagającego, na czym moje małe zwierzątko domowe Ayano mogłaby sobie poszaleć, co szczerze mnie zawiodło - jednak z całą pewnością najbardziej zawiedziona jest ona sama..


Cztery z dziesięciu zadań zadań zostało już w pełni wykonanych i pozostało nam tylko zgłosić ich wykonanie, jednak zgodnie z naszym wcześniejszym postanowieniem - zrobimy to już w naszym miejscu docelowym.

Sama podróż, która miała być trochę bardziej ekscytująca, zamieniła się w zwykły spacerek, ze zwiedzaniem okolicy - z jednej strony fajnie, bo można trochę pozwiedzać, a z drugiej strony cholernie nudno - bo brakuje tu jakichś wybuchów, większej ilości emocji czy czegokolwiek, co mogłoby by zapewnić mi trochę rozrywki.


Jednak nawet Ja nie mogę mieć wszystkiego, prawda?

Cóż - przynajmniej tylko w teorii, bo w praktyka jest zupełnie inna, jednak to już temat na zupełnie inne przemyślenia.

Postanowiłem więc zerknąć na minimakę, aby zorientować się czy w okolicy nie ma czegoś, z czym Ayano mogłaby się pobawić, jednak nie zauważyłem nic szczególnie interesującego, więc chciałem ją zamknąć, jednak gdy miałem to zrobić w jej zasięgu pojawiła się jedna, całkiem sporych rozmiarów kropeczka, zbliżająca się w naszą stronę z dużą prędkością.

Gdy odwróciłem się w kierunku Ayano, aby poinformować ją o zaistniałej sytuacji, ona zerkała już w stronę zachodu, prawdopodobnie wyczuwając, że coś zbliża się w naszym kierunku.


- To jest... - wymamrotała, dostrzegając coś w oddali.


Również zerknąłem w tamtym kierunku i momentalnie na mojej twarzy zagościł drobny uśmieszek.


- Smok? - rzekł Eitarou stojący obok mnie, który przyglądał się nadlatującej kreaturze, która stopniowo zwalniała swój lot.


- Na to wygląda...


Nie jest to pierwsza taka kreaturka, jaką spotykamy w tym świecie, więc nawet nie jestem już tym widokiem zaskoczony.

Można powiedzieć, że bardziej ciekawi mnie powód, dla którego zaczął zwalniać swój lot, dostrzegając naszą trójkę.
Zerknąłem więc w stronę Ayano, która to ze smokami ma najwięcej wspólnego, jednak ta dostrzegając mój wzrok, lekko się odwróciła.


-  Czyli jednak... - powiedziałem, nie kryjąc rozbawienia. - A już myślałem, że to moje drugie Ja znowu coś nabroiło.


Eitarou spojrzał na mnie i westchnął:


- No jasne, to Ja jestem mistrzem w robieniu sobie wrogów. - rzekł, złośliwie się uśmiechając. - W końcu to Ja co noc, wychodzę na miasto, żeby się zabawić, robiąc sobie przy okazji wroga w każdym napotkanym gościu, prawda?


- Och, gryziesz? - powiedziałem, nie ukrywając uśmieszku, który pojawił się na mojej twarzy. - No ale cóż, skoro ujmujesz to w ten sposób, to chyba masz rację. W końcu jeśli mowa o zabawie, to jesteś całkowitym nudziarzem. Dosłownie moim przeciwieństwem.


- No i ciekawe, czyja to wina...


- To bardzo dobre pytanie. Ktokolwiek to był, ma niesamowite poczucie humoru. - odpowiedziałem, zerkając w stronę Ayano, która cały czas przyglądała się nadlatującej bestyjce. - Zatem... Cóż się teraz stanie? - dodałem w momencie, w którym masywny smok wylądował kawałek obok Ayano.


Chwilkę po tym dość widowiskowym lądowaniu, ciało smoka zaczęło się jarzyć - widziałem już coś podobnego wielokrotnie, więc najzwyczajniej w świecie oczekiwałem na wynik - Ach, wyjaśniając to jednym słowem - przybierał on swoją “demi-formę” czy jak kto tam woli - przybrał formę humanoidalno-podobną.

Można powiedzieć, że ten smoczek zrobił dokładnie to samo, co Ayano... No dobra, prawie to samo - w końcu w przeciwieństwie do Ayano, nie ukrył... Ukryła ona swoich rogów.

I zgadza się - kolejny smok i kolejna kobieta.
Zaczynam się zastanawiać czy Levi nie ma z tym nic wspólnego i po prostu nie wysyła mi takich dziwacznych prezentów, w końcu byłoby to do niej podobne...
Ale zaraz, to nie o tym miałem mówić.


Dziewczyna stojąca obok Ayano, miała długie brązowe włosy, czerwone oczy, delikatne rysy twarzy, przez które można by ją nazwać całkiem uroczą...

No i kolejne przeciwieństwo naszej małej, słodkiej Ayano - jej klatka piersiowa była całkiem nieźle rozwinięta...


Podczas moich przemyśleń, dziewczyna ta zaczęła rozmawiać z Ayano, która wydawała się być nie specjalnie zadowolona z tego spotkania.
Ich rozmowa zaczęła robić się całkiem głośna, więc postanowiłem przestać ją “ignorować” i ruszyłem spokojnym krokiem w ich stronę.

Dziewczyna rozmawiająca z Ayano zareagowała w dość nieprzyjazny sposób - odwróciła się w moją stronę, a w jej dłoni pojawiły się dwie włócznie - biała i czarna, a na jej ciele zmaterializowała się częściowa zbroja, zakrywająca część jej ciała - no i smocze rogi, co było całkiem komicznym widokiem.

Yae black dragon

Patrzyła na mnie w dość nieprzyjemny sposób, nie ukrywając nawet tego, że “wydaje jej się”, że jest kimś znacznie lepszym.
Ach, ta duma - gdy tworzone były pierwsze smoki, uznałem, że danie im tej cechy będzie zabawnym pomysłem, jednak teraz odnoszę wrażenie, że mogłem się jednak tym nie bawić...


- Więc to ty... - powiedziała, zaciskając swoje ręce na swoich orężach. - Ty pozbawiłeś Ayano~hime wolności...


Nie za bardzo wiedziałem, o jakie “pozbawienie wolności” jej chodziło.

Wydaje mi się, że nigdy nie zrobiłem niczego takiego - jeśli mnie pamięć nie myli, to nawet nasz kontrakt był inicjatywą Ayano, więc...

Nie bardzo wiem, jak mam odpowiedzieć na to bezpodstawne oskarżenie, więc po prostu ją zignoruję.


- Nawet nie masz odwagi mi odpowiedzieć?


- Po prostu nie wiem, co mam ci odpowiedzieć. - mówiąc to, wzruszyłem ramionami. - W końcu już na dzień dobry oskarżyłaś mnie o coś, czego nie zrobiłem, więc miałem ochotę potraktować cię jako osobę nie wartą nawet chwili mojego czasu… - nie zdążyłem dokończyć zdania.


Na twarzy dziewczyny pojawił się grymas niezadowolenia i zaszarżowała ona w moim kierunku.

Miałem ochotę złapać jej bronie, którymi chciała mnie zaatakować, jednak jak się okazało - na chęciach się skończyło.

Ayano pojawiła się przede mną, podnosząc prawą rękę, co zatrzymało dziewczynę przed szarżą - jednak prawdziwym MVP tego spotkania okazał się być Ei, który pojawił się za nią z ostrzem podłożonym pod jej gardło.


- Wystarczy tego dobrego, Yae!


Ton, jakim Ayano wypowiedziała to zdanie, był dla mnie całkiem nowy.

Obdarzyła swoją byłą towarzyszkę zimnym spojrzeniem, a uśmiech, który zazwyczaj gościł na jej twarzy zniknął, jak gdyby nigdy go tam nie było.

Całkiem nowa strona Ayano, można by rzec.


- Jeszcze raz obrazisz mojego Mistrza, to potraktuję cię jak swojego wroga, bez względu na przeszłość, jaka nas łączyła. - słowa, jakie padły z jej ust, wydawały się być czymś naprawdę bolesnym dla Yae, której mina wyglądała, jakby ktoś właśnie wyrwał jej serce bez znieczulenia.


- Wystarczy, Ayano. - powiedziałem, kładąc prawą rękę na jej głowie. - To nie w twoim stylu się aż tak bardzo unosić i mówić tak nieprzyjemne słowa.


Ayano spojrzała na mnie, chcąc coś powiedzieć, jednak tylko kiwnęła głową, że zrozumiała.


- Ciebie też to dotyczy, Ei. - mówiąc to, zerknąłem na Ei’a, który opuścił swoje ostrze i wycofał się.


- Z kolei jeśli chodzi o ciebie... - mówiąc to, zerknąłem na Yae. - Należą się nam jakieś wyjaśnienia.


---
Cośtam udało mi się napisać.
Nie będę ściemniał - brakuje mi motywacji do pisania, dlatego idzie to tak kiepsko.

Niemniej jednak chapter rzucam - mam nadzieję że się podobał.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.